Archiwum
- Index
- 462.McDonagh Margaret Wymarzone miejsce
- W pogoni za szcz晜›ciem(2)
- Apuleyo Lucio La Metamorfosis o El Asno de Oro
- Cox Maggie Rosyjski oligarcha
- Longin Jan OkośÂ„ Trylogia IndiaśÂ„ska. Tom III śÂšladami Tecumseha
- The Jawhara Sheikhs 1 The Sheikh's Pregnant Br
- 09 Okruchy śÂ›mierci
- Frank Herbert Hellstrom's Hive
- Diana Copland Grand Jete (pdf)
- Sward Anne Lato polarne
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- lafemka.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
przed nimi widok zapierajÄ…cy dech w piersiach.
- Czy to nowy "Mariol"? - Nick rozejrzał się wokół i zmarszczył brwi.
- Natalie, co ty robisz?
- Modlę się - wymruczała, stojąc twarzą do metalowych drzwi i
błagając w duchu, by się otworzyły i wypuściły ją na zewnątrz.
- Nie chcesz obejrzeć panoramy miasta?
Na szczęście w windzie oprócz nich była tylko jedna para.
- Nie. I jeśli kiedykolwiek się stąd wydostanę, skręcę ci kark. Nie
mogę uwierzyć, że pozwoliłam ci namówić mnie na jazdę tym
urządzeniem. Zbliżamy się już do ostatniego piętra?
- Zostało jeszcze kilkadziesiąt metrów - rzekł. Natychmiast zbladła.
- Boże, jak my wrócimy na dół?
- Na pewno mają tu wewnętrzną windę dla przewrażliwionych -
odpowiedział chichocząc. - A jeśli nie, upewnię się, że jesteś zupełnie
pijana, nim wsadzÄ™ ciÄ™ do tej.
RS
83
- Trzeba by mnie było uśpić, Nicku Jordanie. Nikt w inny sposób nie
zmusi mnie do wejścia tu jeszcze raz. - Natalie westchnęła z ulgą, gdy
winda przystanęła i z szelestem rozsunęły się drzwi. Wyszła pierwsza.
Chwyciła metalową poręcz.
- Kręci mi się w głowie.
Nick dostrzegł maleńkie kropelki potu na jej górnej wardze. Odczuł
ulgę, gdy zjawiła się hostessa, by wskazać im miejsce.
- Nie musimy siedzieć przy oknie - rzekł. Kobieta przytaknęła i
poprowadziła ich do stolika przy ścianie. - Pasuje? - zapytał Natalie.
- Tak. - Jej głos drżał.
- Czego siÄ™ napijesz?
- CzegoÅ› mocnego. Co proponujesz?
- Myślałem, że przyszliśmy tu na coś egzotycznego - przypomniał jej.
- Jeśli dzięki temu przestaną mi się trząść kolana, to proszę.
Podeszła kelnerka i Nick złożył zamówienie.
- Dwa razy "Pina colada". I proszę powiedzieć barmanowi, żeby
włożył do każdej szklanki duży plaster ananasa. Udajemy, że jesteśmy na
wyspach Bahama.
Kelnerka uśmiechała się, notując zamówienie.
- Więc dlaczego mają państwo na sobie płaszcze? - spytała rzeczowo.
- W samolocie zgubiono nasz bagaż. - Kobieta posłała mu
współczujące spojrzenie i odeszła.
- Masz zielonkawą twarz - rzekł do Natalie.
- Wcale nie. - Natalie otworzyła torebkę i chwyciła pu-derniczkę. -
No, może odrobinę - przyznała, spoglądając w lusterko.
- Ta podłoga obraca się chyba po to, żeby można było zobaczyć całą
Atlantę. Spójrz, widać stadion.
- To dobrze.
- Natalie, gdybyś się tylko odprężyła, mogłabyś na to z przyjemnością
popatrzeć.
- Następnym razem wez ze sobą orła. Nick uśmiechnął się szeroko.
- Naprawdę podoba mi się to. Już myślałem, że Natalie Courtland nie
boi siÄ™ niczego.
- Nie lubię głębokiego śniegu, nie pamiętasz?
- Ani zimnych pryszniców. - Ich oczy spotkały się. Obydwoje myśleli
o pierwszym pocałunku. Rzucił jej jeden ze swych nieznośnych
uśmiechów.
RS
84
Natalie wierciła się nerwowo, dopóki nie przyniesiono im drinków.
Piła szybko swoją "Pina colada", jakby to był koktajl mleczny. W końcu
rozluzniła się trochę.
- Cóż - rzekła po chwili - przypuszczam, że w Cowpens nie ma wielu
drapaczy chmur.
Nick potrząsnął głową. Zastanawiała się przez moment.
- Dlaczego nazwali to miasto Cowpens?
- Bo było tam wiele krów - odpowiedział z uśmiechem. - A dlaczego
to miasto nazywa siÄ™ Atlanta?
- Bo Margaret Mitchell była zdania, że brzmi to dobrze w jej książce
"Przeminęło z wiatrem" - rzekła, uśmiechając się szeroko. Naprawdę
zaczynała czuć się całkiem niezle, dopóki nie patrzyła w stronę okna.
Przykleiła wzrok do twarzy Nicka.
- Powinnaś chyba zwolnić z piciem - ostrzegł ją. - To może wygląda
jak koktajl waniliowo-mleczny, ale na pewno jest w tym dużo alkoholu.
- Dlaczego myślisz, że chcę się spić? Staram się tylko uspokoić
nerwy, żeby zjechać tą windą z powrotem na ziemię. Sądzę, że po trzech
lub czterech...
- Naprzeciwko baru jest wewnętrzna winda. Odstawiła drinka.
- Dzięki Bogu. Możemy już wyjść?
Nick zapłacił rachunek i poszli w kierunku windy. Bez słowa
wprowadził Natalie do środka. Kiedy dotarli do parteru, westchnęła z
ogromnÄ… ulgÄ….
- Następnym razem, gdy zechcesz posiedzieć wśród gwiazd, wynajmij
samolot.
Nick roześmiał się i przycisnął ją do siebie.
- Za każdym razem, kiedy jestem z tobą, mam gwiazdy w oczach.
Gdy przyjechali do domu, Natalie uprała koszulę Nicka, a potem
usiadła przy nim, rozciągniętym na łóżku, i odgarnęła mu z czoła kosmyk
włosów. Ubrania, które ze sobą przywiózł, w niczym nie przypominały
tych, które nosił na farmie. Spodnie były modne, tak jak koszula,
opinajÄ…ca jego szerokÄ… pierÅ›.
- Zmęczony?
- Hmm.
- To oznacza: tak czy nie?
Sięgnął po nią i posadził ją na sobie. Jeden po drugim odpinał białe
guziki jej bluzki, uśmiechając się do niej w sposób, który przyspieszył jej
tętno. Utkwił wzrok w koronkowym biustonoszu, odsłaniając go z
zamierzoną powolnością.
RS
85
- Nie za bardzo zmęczony - rzekł.
Natalie drżała z niecierpliwości, gdy Nick ją rozbierał, ciesząc się
jednocześnie z tego, jak powoli ją pieścił i przyciskał ciepłe wargi do
każdego obnażonego miejsca. Kiedy leżała przed nim naga, wyraz jego
oczu odebrał jej oddech.
- Rozbierz mnie.
Zawahała się. Nigdy w życiu nie rozbierała mężczyzny w biały dzień.
Nagle poczuła się pewnie.
Jak gdyby czytając w jej myślach, Nick zagiął palec pod jej
podbródkiem i uniósł go.
- Nie mamy przed sobą nic do ukrycia - rzekł. - Nie mam zamiaru
pozwolić ci wskoczyć pod kołdrę, szanowna pani. Uwielbiam każdy
skrawek twojego ciała, nawet to znamię na udzie.
Natalie zaczerwieniła się.
- Jest brzydkie. Myślałam o tym, żeby je usunąć.
- Jest piekielnie seksowne. Sama myśl o nim sprawia, że cię pragnę. -
By to udowodnić, wziął jej dłoń i przycisnął do swoich spodni. Uśmiech,
jaki jej posłał, był bezwstydny i obiecujący. - Wiesz już, co mam na
myśli?
Palce Natalie drżały lekko, gdy odpinała jego koszulę, ale nagrodą był
widok jego pięknego torsu. Wplątała palce w kędzierzawe włosy i wtuliła
w nie twarz, wdychając zapach jego ciała. Nick pomógł jej - ruchem
ramion zrzucił z siebie koszulę. Wzrok utkwił w jej twarzy.
Następnie przyszła kolej na klamerkę paska i suwak spodni. Natalie
śmiała się z własnej nieporadności. Gdy udało jej się rozpiąć spodnie,
Nick uniósł biodra, by mogła je ściągnąć. Złożyła je i położyła na
krześle, potem zdjęła mu skarpetki i spojrzała na niego.
- Jesteś piękny, Nick - rzekła bez wahania. - Nigdy nie sądziłam, że
mężczyzna może być piękny.
Od szerokich ramion i piersi aż po płaski brzuch był mężczyzną
godnym pożądania. Uda i łydki miał mocne i lekko muskularne, pokryte
ciemnobrązowymi włosami. Nie było w jego ciele ani jednego zbędnego
grama tłuszczu. Powoli ściągała slipy, odsłaniając jego męskość.
Dotknęła go lekko, niepewnie i usłyszała westchnienie rozkoszy.
Nick gwałtownie wciągnął oddech, gdy poczuł na sobie jej wargi.
Kiedy jego rozkosz była u szczytu, odsunął ją delikatnie i zaczął
rozbudzać w ten sam sposób. Kochali się czule, z radością badając linie i
kontury swoich ciał, szukając najwrażliwszych punktów. Nick pieścił
językiem wgłębienia kolan Natalie, potem kąsał jej uda. Gdy posadził ją
RS
86
na sobie i wszedł w nią, poruszając zmysłowo biodrami, sycił jej
pożądanie. Ogarniające ją ciepło rozprysło się na tysiące iskier zachwytu,
a Natalie zadrżała w jego ramionach i wykrzyknęła jego imię. Nick
pogłaskał ją z czułością, gdy leżeli już obok siebie.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]