Archiwum
- Index
- 462.McDonagh Margaret Wymarzone miejsce
- Lola i chśÂ‚opak z sć…siedztwa Stephanie Perkins
- FM Twarz z przeszlosci
- Hilari Bell Goblin Wood 01 The Goblin Wood v2
- Chmielewska Joanna Jak wytrzymać‡ z m晜źczyznć…
- Trish Wylie Jak zostać‡ gwiazdć…
- 474. Harlequin Romance Michaels Leigh Cuda sić™ zdarzajć…
- Diana Palmer Mystery Man
- Jump Shirley Cztery dni szcz晜›cia
- Jo Clayton Dancers 02 Serpent Waltz
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- aeie.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
RS
- Ale ty też mi się podobałaś. Twoje czarne oczy, piękne włosy i
wspaniała figura w obcisłych dżinsach. Podobne spodnie masz dzisiaj na sobie.
Nic się nie zmieniło. Zgadza się, pocałowałem cię wtedy, ale nie zamierzam za
to przepraszać. Chłopak nie musi przepraszać za to, że zakochał się w
dziewczynie. A ty powinnaś się zastanowić, dlaczego tak reagujesz na moje
pocałunki. Przecież twierdzisz, że nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego.
- Mam wrażenie, że znasz powód. Taki jesteś pewny siebie - zauważyła
złośliwie.
- Oczywiście, że znam. Ty też jesteś we mnie zakochana.
- Co takiego? - Maggie nie wiedziała, czy ma się śmiać, czy płakać. To
prawda, że myślała o nim dość często i że ich wspólna noc była dla niej czymś
niezwykłym. Ale miłość? Nigdy nie zdarzyło się jej pomyśleć o Sloanie w ten
sposób. Dopiero teraz dotarło do niej, że on się w niej zakochał!
- Nie, to niemożliwe - szepnęła. Obeszła go dookoła i ruszyła do
samochodu. - Zostaw mnie w spokoju - szepnęła, sięgając ręką do klamki.
Stał tuż za nią. Czuła jego oddech na karku.
- Nigdy nie sądziłem, że jesteś tchórzem - powiedział.
- Daj mi spokój.
- Czego siÄ™ boisz?
Maggie była wściekła. Potrafił ją rozgryzć, a wcale sobie tego nie
życzyła.
- Posłuchaj. W moim życiu nie ma teraz miejsca na mężczyzn. Nie chcę
żadnego romansu ani z tobą, ani z kimkolwiek innym. Nareszcie wszystko
zaczęło mi się układać tak, jak sobie tego życzyłam. Mam plany, które chcę
zrealizować, i w związku z tym lata ciężkiej pracy przed sobą. Nie zrozum mnie
zle. Ja to uwielbiam, nawet jeśli kosztuje mnie to tak wiele wysiłku. Chcę
rozwinąć hodowlę najlepszego bydła i koni w naszym stanie, a może nawet w
kraju. Naprawdę chcę to robić.
Sloan słuchał jej z uwagą.
- 72 -
RS
- I nic więcej się dla ciebie nie liczy? - zapytał, gdy skończyła swoją
przemowę. - Maggie, przecież jesteś kobietą. - Zignorował jej rozzłoszczone
spojrzenie, delikatnie wsunął rękę pod opadające na ramiona włosy i dotknął jej
karku. Zadrżała. - A to?
- Myślisz, że uda ci się mnie do czegoś przekonać, prawda?
- W każdym razie nie zamierzam zrezygnować z walki, jeśli to masz na
myśli.
Jego palce nadal delikatnie pieściły jej kark. Czuła ogarniający ją
płomień. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie może dać się pokonać. Już dość
długo była w defensywie. Pora go zaatakować.
- Skończmy z tym nareszcie. Czego ty ode mnie chcesz?
- Na poczÄ…tek odrobinÄ™ przyjazni.
- Chyba oszalałeś! Stoisz tu, dotykając mnie, i sądzisz, że ci uwierzę, że
wszystko, czego ode mnie chcesz, to przyjazń?
- Masz rację. Chcę dużo więcej. Chcę ciebie - powiedział i wziął ją w
ramiona. Znowu poczuła jego usta na swoich wargach i wszystko powtórzyło się
od początku. Pożądała go, pragnęła jego pieszczot. Zupełnie nie potrafiła
zapanować nad własnym ciałem. Jego dotyk wyzwalał w niej niezwykłe emocje.
- Właśnie takiej cię chcę. I mam wrażenie, że ty mnie również pragniesz.
Oddychała ciężko, starając się to przed nim ukryć. Policzki jej płonęły.
Ale chociaż reagowała tak silnie na jego pieszczoty, czuła także wściekłość. Był
taki pewny siebie. Przekonany, że wie, czego jej potrzeba. A ona wciąż nie
mogła zapomnieć o ich sporze o owce i nielojalności wobec jej przyjaciółki.
- Zabierz ręce - zażądała i, ku jej zdziwieniu Sloan posłuchał rozkazu.
Przygładziła włosy. - To zaskakujące, że myślisz, iż można mną manipulować.
- To zaskakujące, że sądzisz, iż kogoś nabierzesz, wygadując takie rzeczy.
Ta odpowiedz doprowadziła ją do furii. Oczy jej zabłysły. Przestała
panować nad swoimi słowami.
- 73 -
RS
- JesteÅ› tylko hodowcÄ… owiec, Sloan, czyli najgorszym rodzajem
człowieka! - wykrzyknęła i zamilkła przerażona tym, co powiedziała. Nawet
kiedy po raz pierwszy zobaczyła te cholerne owce na pastwisku, nic podobnego
nie przyszło jej do głowy!
Niestety, nie można już było cofnąć wypowiedzianych słów. Sloan
drgnął. Tym razem naprawdę udało jej się go zranić. Wyglądało na to, że
przekonała go w końcu, że mylił się co do niej. Przerażona przyglądała się, jak
[ Pobierz całość w formacie PDF ]