Archiwum
- Index
- Margit Sandemo Cykl Saga o Królestwie Światła (04) Mężczyzna z Doliny Mgieł
- Margit Sandemo Cykl Saga o czarnoksiężniku (02) Blask twoich oczu
- Sandemo Margit Saga o Królestwie Światła 01 Wielkie Wrota
- Saga o Ludziach Lodu 32 Głód
- Asimov, Isaac Robot 06 Robots & Empire
- Nalo Hopkinson The New Moon's Arms
- śąuchowski Henryk Ryszard SśÂ‚ownik savoir vivre'u dla Pani
- Sykat Joanna Wszystko dla Ciebie
- Carter Ally Dziewczyny z Akademii Gallagera 01 PowiedziaśÂ‚abym ci, śźe cić™ kocham ale
- Jack L. Chalker Watchers at the Well 03 Gods at the Well of Souls
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- docucrime.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
zostać.
Nie, na Boga odparł Hagen. Jestem obcym wojownikiem, za którym ciągną inni rycerze.
Wezcie po przyjazni złoto i przewiezcie nas; pięknie wam za to podziękuję.
Nigdy odparł przewoznik. Moi kochani władcy mają wielu wrogów, dlatego nie
przewiozę do tego kraju nikogo obcego. Odejdz stąd, jeśli ci życie miłe.
Nie czyń tak prosił Hagen wez ode mnie na pamiątkę piękną klamrę i przewiez nas,
tysiąc koni i tyleż ludzi.
Ani myślę zagrzmiał przewoznik. Podniósł mocne, długie i szerokie wiosło i grzmotnął
Hagena tak silnie, że ten się potknął i przyklęknął na pokładzie. Za drugim ciosem drąg
roztrzaskał się na głowie proszącego. Wtedy Hagen straszliwym ciosem miecza odrąbał
przewoznikowi głowę od tułowia i pogrążył go w Dunaju.
Teraz Hagen musiał natężyć siły, żeby statek skierować z nurtu do lądu, i pod potężnym
naporem pękło wiosło. Z trudem udało mu się je związać rzemieniami od tarczy i szczęśliwie
doprowadzić statek do brzegu.
Obok schodzącego ku brzegowi lasu znalazł w końcu swoich władców i rycerzy, którzy go
radośnie powitali.
Kiedy rycerze nie znalezli na brzegu przewoznika, jęli narzekać, ale Hagen obiecał, że
wszystkich przeprawi. Konie z niewielkimi stratami zostały przeprawione na drugi brzeg, po
czym Hagen podjął żmudny wysiłek przewiezienia przez rzekę tysiąca sześćdziesięciu rycerzy
i dziewięciu tysięcy żołnierzy.
Gdy dzięki silnym dłoniom Hagena wszyscy już byli bezpieczni, wspomniał o tym, co mu
przepowiedziała rusałka. Odszukał klechę, który wraz z mszalnymi przyborami przypłynął
ostatnim kursem, złapał go i wyrzucił za burtę do rzeki, chociaż wielu krzyczało: stój! Giselher
bardzo się rozgniewał. Cóż wam pomoże, Hagenie, śmierć kapłana? pytał Gernot.
Dlaczego jesteście tak wrogo nastawieni do księdza? Gdyby to zrobił kto inny, zaprawdę nie
uszłoby mu to płazem.
Klecha ratował się pływając i spodziewał się ujść śmierci, jeśli tylko przyjdzie mu ktoś z
pomocą. Gdy jednak próbował podpłynąć, Hagen popchnął go wiosłem do dna. Wtedy klecha
popłynął na drugi brzeg i wydostał się bezpiecznie na ziemię. Gdy Hagen zobaczył go tam
trzęsącego się w swojej sukni, zrozumiał, że nieszczęście, które przepowiedziała mu rusałka,
jest nieuniknione. Ci rycerze stracą życie, pomyślał. Gdy już wszyscy wylądowali, rozbił statek,
a resztki zepchnÄ…Å‚ do rwÄ…cego nurtu.
Brat jego, Dankwart, zapytał ze zdziwieniem, dlaczego to zrobił? W jaki sposób, wracając
od Hunów, przedostaniemy się przez rzekę, żeby dotrzeć do Renu? To się nigdy nie stanie
odparł Hagen. Zrobiłem tak, żeby każdy tchórz, który ze strachu chciałby nas opuścić
w potrzebie, znalazł tli swoją śmierć.
Wreszcie ruszyli dalej. Nie ponieśli w podróży strat i tylko kapłan musiał iść pieszo własną
drogÄ….
Przygoda 21
Jak Gelfrat został zabity przez Dankwarta
Gdy już wszyscy zebrali się na brzegu, król zapytał: Kto wskaże nam właściwą drogę
przez kraj, żebyśmy nie zbłądzili? Ja wskażę odparł Volker. Teraz uciszcie się powiedział
Hagen -chcę wam oznajmić złą nowinę. Nigdy już nie wrócimy do Burgundii. Powiedziały
mi to dzisiaj rano rusałki. Mogę wam tylko doradzić, żebyście się dobrze uzbroili i
dobrze strzegli. Mamy tu przemożnych wrogów.
Miałem nadzieję, że zadam kłam białym rusałkom, które mi powiedziały, że nikt poza kapłanem
nie wróci zdrowy i nie ujrzy ojczyzny. Chętnie byłbym go dzisiaj zabił.
Słowa Hagena przekazywano z ust do ust i niejeden pobladł ze strachu. Chwycił ich
trwożny lęk przed śmiercią.
Na pewno nas zaatakują powiedział Hagen bo dzisiaj rano zabiłem ich przewoznika.
Musimy zwyciężyć Elze i Gelfrata. To dzielni wojownicy. Niech konie idą stępa, żeby nikt
nie myślał, że chcemy uciec.
Postąpię zgodnie z twoją radą powiedział Giselher. Kto jednak powiedzie przez kraj
czeladz? Poprowadzi ich Volker! zawołał Hagen zna on wszystkie ścieżki w tym kraju.
Nadszedł i on we wspaniałej zbroi. Do lancy przywiązał sobie czerwoną chorągiew.
Gdy dzień już minął, nadeszli Gelfrat i jego brat Elze z siedmiuset ludzmi, by pomścić
śmierć przewoznika, którego Hagen zabił za to, że odmówił przewiezienia Burgundów przez
rzekÄ™.
Hagen nadaremnie prosił o wyznaczenie kary. Gelfrat natarł na niego i potężnym uderzeniem
oszczepu strącił z konia; pękły mu popręgi. Gelfrat zsiadł z wierzchowca, lecz Hagen
zdążył się już podnieść. Gdy Hagen leżał, Gelfrat zsiadł; teraz wstający Hagen i Gelfrat starli
[ Pobierz całość w formacie PDF ]