Archiwum
- Index
- Forstchen, William R & Morrison, Greg Crystal Warriors 2 Crystal Sorcerers
- Golding William Trylogia morska 02 Twarzą w twarz
- Savannah Davis Highland Warrior Samantha und William
- Charles Williams Hill Girl (1951) (pdf)
- William Mark Simmons Undead 3 Habeas Corpses
- William Golding Il signore delle mosche
- Walter Jon Williams House of Shards
- Hogdson, William H La Casa en el Confin de la Tierra
- Williams Polly Bezradnik małżeński
- Williams Bronwyn Ĺźona dla marynarza
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stemplofil.keep.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- Ja to tak zrozumiałam.
- W takim razie najmocniej przepraszam - wycedził powoli. -
Myślałem, że ci pomogę i oszczędzę koszmaru mozolnego wiązania końca
z końcem. Nie miałem zamiaru cię obrazić i... jest mi bardzo przykro, że
tak to odebrałaś.
99
R S
Myślał, że Sophie zmięknie, ale nic z tego. Potrafiła być uparta jak
osioł i stwierdził, że nic się pod tym względem nie zmieniło.
- Te pieniądze nie miały dla mnie znaczenia... - zaczął i w tym
samym momencie zrozumiał, że zrobił błąd, bo Sophie nagle zesztywniała
i oczy jej rozbłysły gniewem.
- Z pewnością, Theo. Doskonale to rozumiem. No bo, ile ty jesteś
wart? Miliony? A może sam nawet nie wiesz?
- To bez znaczenia, ile mam pieniędzy.
- Naprawdę? Uznałeś, że potrzebuję twojej dobroczynności, a
przecież każdy wie, że bogacze uwielbiają okazywać dobroczynność.
Dobrze im to robi na sumienie, kiedy kupujÄ… kolejny model sportowego
samochodu do swojej kolekcji! - Wiedziała, że przeholowała, ale już nie
mogła się zatrzymać, musiała wylać przed nim swoje żale.
- To śmieszne, co wygadujesz - przerwał jej w końcu. - A właściwie,
jak się dowiedziałaś?
- Załatwiałam coś u mojego prawnika i kiedy wyszedł, zerknęłam na
papiery na biurku. Przypadkiem zobaczyłam twój list.
- A gdyby nie ja, czy wzięłabyś pieniądze od Roberta? Mimo że nic
do niego nie czułaś? I nawet z nim nie spałaś? Tylko dlatego, że
zaproponował ci małżeństwo?
- Ja... nie o to chodzi!
- Nie chcę się z tobą kłócić.
- Wiem, że nie chcesz. Pewnie nawet wolałbyś mnie wcale nie
widzieć... - Znów powrócił do niej ból spowodowany tym, że Theo tak
łatwo ją zostawił. Poczuła, że ogarnia ją smutek, a to było niebezpieczne.
Nie mogła się teraz załamać. Dlatego szybko mówiła dalej: - Bez względu
100
R S
na twoje intencje nie mogę tych pieniędzy przyjąć. Dlatego tu jestem. %7łeby
ustalić, w jakim trybie mam ci je zwrócić.
- Chcesz mi zwrócić moje pieniądze - powtórzył głucho.
- Tak, co do centa. Nie mogę ich przyjąć.
- Dlaczego?
- Dlatego, że to byłoby nie w porządku.
- Okay. Możesz mi oddać, kiedy będziesz chciała. Nie ma pośpiechu.
- Nie znoszę długów. Najchętniej oddałabym ci te pieniądze od razu,
ale większość już poszła na spłacenie dłużników. Zostało tylko trochę...
- Zatrzymaj je. Zrób z nimi, co chcesz. Przekaż je na jakiś cel
dobroczynny, według uznania.
Chciał, żeby dalej mówiła, obojętnie o czym, i dziwił się, że jest tak
ożywiony w towarzystwie kobiety, która doprowadza go do szału.
Sophie upierała się jednak przy ustaleniu warunków spłaty.
- Powiedziałem ci, nie potrzebuję tych pieniędzy - powtórzył. -
Chciałem ci pomóc, a jeśli nie możesz przyjąć mojej pomocy w takim
wymiarze, w jakim została ofiarowana, to możesz te pieniądze rozdać.
- Nie. Odeślę ci je, a ty zrób z nimi, co chcesz. No, tak... właściwie
przyjechałam, żeby ci to powiedzieć.
- A co z tobą? Nic o sobie nie mówisz...
Theo pochylił się ku niej i splótł palce z palcami Sophie. Kciukiem
pieścił wnętrze jej dłoni. Ta prosta pieszczota była jednak jak zapałka
przyłożona do stosu suchych wiórów. Sophie poczuła, że oblewa ją fala
gorąca i zaczerwieniła się.
- Co ty wyprawiasz? - próbowała protestować.
- A jak myślisz? Po prostu trzymam cię za rękę, Sophie. To takie
przyjemnie. No powiedz, nie jest ci przyjemnie?
101
R S
Nie była w stanie odpowiedzieć, bała się, że zdradzi ją ton głosu.
- Wcale nie byliśmy jeszcze gotowi, żeby to zakończyć - mruknął z
głębokim przekonaniem. Bo jak inaczej mógł wytłumaczyć fakt, że odkąd
wrócił do Londynu, nie potrafił wzbudzić w sobie zainteresowania żadną
kobietą, mimo że pogodził się z myślą, iż Elena należy już do przeszłości?
Nie odrywał wzroku od Sophie. Był wściekły na siebie, że przywiózł
ją do tej winiarni, zamiast posłuchać instynktu i zabrać ją do domu.
Wiedział jednak, że Sophie nie podporządkowałaby się łatwo i ten plan
skazany był na porażkę.
A jednak. %7łałował, że siedzą tu jak w akwarium i nie może jej nawet
pocałować, chociaż czuje, że i ona by tego chciała.
- Przecież nadal się pragniemy - ciągnął cicho dalej. - Myślałem o
tobie i teraz, kiedy tu jesteś, wiem już dlaczego... Dlatego, że wtedy wcale
[ Pobierz całość w formacie PDF ]