Archiwum
- Index
- Roberts Nora MiĹoĹÄ na deser 01 MiĹoĹÄ na deser
- Hilari Bell Goblin Wood 01 The Goblin Wood v2
- Giovanni Guareschi [Don Camillo 01] The Little World of Don Camillo (pdf)
- Anthony, Piers Tarot 01 God of Tarot
- Christine Young [Highland 01] Highland Honor (pdf)
- 398. Gerard Cindy Dzikie serca 01 Ni srebro ni zĹoto
- Carter Ally Dziewczyny z Akademii Gallagera 01 PowiedziaĹabym ci, Ĺźe ciÄ kocham ale
- Ciara Lake [Xihirian Shifters 01] Xihirah [Siren Classic] (pdf)
- Janrae Frank Journey of Sacred King 01 My Sister's Keeper
- Sandemo Margit Saga o KrĂłlestwie ĹwiatĹa 01 Wielkie Wrota
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stemplofil.keep.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
jej obolałą duszę.
Tylko wezmę płaszcz powiedziała z ciężkim
sercem.
Co to był za facet? spytał Ivan, gdy szli do drzwi.
Angela próbowała usłyszeć chór.
Jaki facet? odparła z roztargnieniem.
Ten tak do ciebie przyjaznie usposobiony.
Bob? Spojrzała w szare, surowe oczy Ivana i sama
poczuła napięcie. Chyba nie mówisz poważnie? To
kolega, gratulował mi tylko udanego występu moich
uczniów.
Ivan prychnął pogardliwie.
Na litość boską, Ivan, on jest żonaty. I to szczęśliwie.
To jest zupełnie jawne flirtowanie, Angelo, a ja sobie
tego nie życzę, słyszysz?
Zamarła. Tym razem ewidentnie przesadził. Odpiera-
nie jego absurdalnych oskarżeń nie wchodziło w rachubę,
gdyż widać było, że i tak żadne racjonalne argumenty by
do niego nie dotarły. Oczywiście mogła przeprosić, zape-
wnić, że to się już nigdy nie powtórzy, ale w ten sposób
przyznałaby mu rację.
Ivan, nie gniewaj się, ale nie zamierzam nigdzie iść.
Jestem zmęczona i jadę do domu.
Zwietnie. Pojedziemy...
Nie. Jadę sama. Ponadto wydaje mi się... zawahała
się na moment ...że powinniśmy trochę od siebie
odpocząć. Na przykład w czasie tego weekendu.
Co takiego? Stalowe oczy patrzyły na nią lodowa-
to.
80 Shannon Waverly
Sądzę, że tak będzie dla nas lepiej. Zobaczysz, że po
takiej przerwie znów się między nami wszystko dobrze
ułoży.
Co będziesz przez ten czas robiła?
Wzruszyła ramionami.
Zakupy świąteczne. Udekoruję mieszkanie. Czeka
na mnie stos indeksów, do których muszę wpisać oceny.
Nie obawiaj się. Oboje będziemy mieli masę do roboty.
Otworzyła drzwi samochodu.
To niedorzeczne!
Ale ona miała dość sprzeczania się i odjechała bez
słowa.
Wdomutrzęsącymi sięrękomanalałasobiedoszklanecz-
ki odrobinę ginu i rozejrzała się bezradnie po pokoju. Co
ona będzie robiła przez te dwa dni? Pracy rzeczywiście
czekało na nią mnóstwo, ale wiedziała, że i tak się do niej
nie wezmie.
Podeszła do okna. Popatrzyła na wesołe kolorowe
lampki, świecące w innych domach, i poczuła się jeszcze
bardziej samotna niż przedtem. Szkoda, że wyprowadziły
się ze starego domu. Tutaj nigdy nie czuła się dobrze,
a dzisiaj odczuwała to szczególnie boleśnie. Miała wraże-
nie, że się dusi.
Kiedy wszystko dookoła niej zmieniło się w tę pętlę,
powoli zaciskającą się na szyi? Dlaczego tak cierpi?
Dlaczego czuje nagłą potrzebę wyrwania się na wolność?
Zdecydowanym ruchem zaciągnęła zasłony. Najlepiej
zrobi, jak wezmie się do jakiejś pracy. Otworzyła swoją
teczkę, lecz już po chwili siedziała na sofie i tęsknym
wzrokiem patrzyła na kołyszące się nad jej głową kilka
kolorowych baloników. Jakby było dobrze, gdyby tu teraz
był...
Wesołych Zwiąt, Aniołku! 81
Och, Jon szepnęła ze ściśniętym gardłem, a łzy
potoczyły się jej po twarzy. Ich przyjazń była niemożliwa
z wielu, wielu powodów, jednak w tej chwili chciała
rozmawiać właśnie z Jonem, z nikim innym na świecie.
Powodowana nagłym impulsem zerwała się z miejsca
i sięgnęła po telefon. Wykręcała jego numer, świadoma
tego, że Jon może zwyczajnie odłożyć słuchawkę po tym,
jak go ostatnio potraktowała. Właściwie wyrzuciła go za
drzwi.
Jon? Cześć! postarała się, by jej głos brzmiał
wesoło i beztrosko.
Cześć, dziecinko ucieszył się wyraznie.
Nie wiedziałam, czy cię zastanę o tej porze w domu.
W piątki mam wolne popołudnia, a co?
Bo wiesz, mogłabym przyjechać na jutrzejszy kon-
cert twojej orkiestry. Czekała na odpowiedz, ale w słu-
chawce panowała cisza. Oczywiście, jeśli zaproszenie
jest nadal aktualne. Do licha, pomyślała, on wie, że coś
jest nie tak.
Jasne. Ile biletów mam zarezerwować?
Och, jeden. Ivan... jest zajęty. Musi być na jakimś
b-bankiecie, ale nalega, żebym ja pojechała i wypoczęła
trochę... Wszystkie te kłamstwa dławiły ją w gardle.
Hm. Czy mam cię oczekiwać dziś wieczorem?
Jest już dość pózno. Może jutro rano?
Dobrze. Ale zostaniesz na noc?
Zawahała się. Poczuła, że jej puls przyśpieszył.
Chyba tak.
Zwietnie. Masz coś do pisania?
Zanotowała adres i z niepokojem spojrzała na napisane
drżącą ręką hieroglify. Czy zdoła je potem odczytać?
Może to znak, że nie powinna tego robić?
82 Shannon Waverly
Czy Cynthia też się wybiera na koncert?
N-nie. Ma jakieś zdjęcia poza miastem.
Szkoda. Usta Angeli były zupełnie suche. Byłoby
miło mieć towarzystwo,
Aniołku, czy wszystko w porządku u ciebie?
Jasne. Znakomicie odpowiedziała ze sztuczną
wesołością. Do zobaczenia jutro.
Odłożyła słuchawkę i w geście zupełnej rozpaczy
zaczęła tłuc głową o ścianę, dopóki nie poczuła bólu.
Hej, a więc jesteś! Jon stał na progu w szarych
sztruksach i prostym czarnym swetrze. Jeszcze wilgotne
po niedawnym prysznicu włosy wyjątkowo zostały sta-
rannie uczesane. Był gładko ogolony i roztaczał wokół
siebie urzekający, jakby ziołowy zapach. Wejdz za-
prosił. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę z tego, że stoi
i gapi się na niego.
Weszła do przestronnego i jasnego mieszkania. Wraże-
nie panującej tu lekkości i swobody potęgowała jeszcze
duża wysokość pomieszczeń, białe ściany i lśniący parkiet.
Jon, tu jest cudownie!
Mnie też się podoba. Niestety, gospodarze wracają
niedługo po świętach.
I co wtedy zrobisz?
Jeszcze nie wiem. Na razie zanieśmy twoje rzeczy do
pokoju gościnnego.
Mam nadzieję, że ci w niczym nie przeszkadzam.
Powinieneś się przygotowywać do wieczornego występu...
Już to zrobiłem. Właśnie spędziłem na tym trzy
godziny.
Angela zerknęła na zegarek, zaskoczona pracowitością
Jona.
Wesołych Zwiąt, Aniołku! 83
O, twoi rodzice! Zauważyła rząd fotografii na
kuchennym parapecie i uśmiechnęła się, biorąc do ręki
jedną z nich. Jak się miewają?
Tak jak zwykle. Zapracowani po uszy, nadal prowa-
dzą sklep muzyczny.
O rety! skrzywiła się na widok zdjęcia z ich klasy
maturalnej i spojrzała na inne. A to kto?
Ludzie, których poznałem i z którymi zaprzyjazniłem
się w trakcie moich podróży. To z Wiednia. A to z Japonii.
Nie opowiadałeś mi o tych latach. Nie tęsknisz za tą
nieustanną wędrówką, za zwiedzaniem tych wszystkich
pasjonujących miejsc?
Milczał przez długą chwilę, patrząc przed siebie nie
widzącym spojrzeniem.
To było wspaniałe doświadczenie. Dużo się na-
uczyłem. Ale wiesz, to wciąga tylko na jakiś czas. %7łycie na
walizkach, wieczne zmęczenie... Potrząsnął głową.
Możesz mi nie wierzyć, ale w końcu zacząłem tęsknić
za Winston.
Masz rację. Nie wierzę. Zaskoczyło ją, że nie
odwzajemnił jej wesołości. Jego twarz pozostała poważna.
Pewnego dnia obudziłem się i zdałem sobie sprawę
z tego, że nie mam nic. Nic, Aniołku. Tylko parę ubrań,
zdjęcia i maszynkę spirytusową do szybkiego przygoto-
wywania czegoś na ciepło. A co gorsza, nie mam swojego
własnego miejsca.
Angela wiedziała, że to tylko wpływ chwilowego
nastroju. Jon nie rozumie, co to znaczy osiedlić się gdzieś
na stałe. To nie dla niego. Pytanie tylko, jak długo tak
będzie myślał i kiedy znowu wyjedzie. Za dwa lata?
A może za sześć miesięcy? Niezależnie od tego, kiedy to
nastąpi, jego wyjazd ją zrani.
84 Shannon Waverly
No wiesz westchnęła. Jeśli się chce podróżować,
to nie można się zbytnio obciążać bagażem, prawda?
Zamrugał, wyrwany ze swojego zamyślenia.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]