Archiwum
- Index
- Diana Hunter [Submission] Services Rendered [EC Taboo] (pdf)
- Diana Copland Grand Jete (pdf)
- Diana DeRicci Beach Bums 2 Swept Away
- Baum, L Frank Oz 38 The Shaggy Man of Oz
- Jessica Thomas [Alex Peres Mysteries 1] Caught In The Net
- Lois McMaster Bujold Omnibus 4 Miles Mystery and Mayhem
- Diana Palmer Big Spur,Texas 02 Passion Flower
- Diana Palmer Long Tall Texans 10 Emmett
- 0914. Palmer Diana W pogoni za szczęściem
- Palmer Diana Dama i pastuch
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- gim12gda.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
by", najnowszą książkę Janie.
- O, widzę, że czuje się pani znacznie lepiej - powiedzia
ła, uśmiechając się do Janie. - Uwielbiam pani książki, prze
czytałam wszystkie co do jednej, a „Katakumby" są chyba
105
najlepsze. Chciałabym prosić panią o autograf. - Podsunęła
Janie książkę i długopis. - Jak spojrzałam na to zdjęcie, to od
razu panią rozpoznałam, mimo że ma pani teraz krótkie włosy.
Mówiłam panu Rourke, że to niesamowite, że w życiu przy
trafiła się pani równie sensacyjna historia. Czy opisze pani to
w następnej książce?
- Chyba nie. - Janie oddała jej książkę z dedykacją.
- Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. - Uśmiechnęła
się jeszcze raz i wyszła.
- A więc już wiesz... - Janie spojrzała na Cantona.
- Powinnaś mi była powiedzieć. Wiedziałaś, że znam two
je książki.
- Mówiłeś, że nie znosisz sławnych kobiet; pisarek, akto
rek i tym podobnych. Nie wiedziałam, jak byś to przyjął...
Canton milczał. Wyglądał na zagniewanego.
- Pielęgniarka ci powiedziała? - spytała.
- Nie, dowiedziałem się od Kurta. Powiedział, że zachowałaś
się jak jedna ze swoich bohaterek, zapytałem go wtedy, co ma
na myśli. Powiedział mi, że to ty jesteś Diane Woody. Natomiast
pielęgniarka rozpoznała cię, gdy tylko cię zobaczyła.
Janie było przykro, że wcześniej nie powiedziała mu pra
wdy. Wiedziała, że czuł się oszukany. W końcu byli przyja
ciółmi, a ona nie była w stosunku do niego szczera. Niestety,
nic już na to nie mogła poradzić, było już za późno.
- A co z mężczyzną, który mnie porwał? - spytała, by
zmienić temat.
- Jest poszukiwany. Zawiadomiłem policję.
- Więc jednak chodziło mu o Karie...
- Na to wygląda. Wynająłem ochronę.
- To bardzo dobrze.
WAKACJE W MEKSYKU
106
WAKACJE W MEKSYKU
- Janie, jak mogłaś być tak nierozsądna! - zawołał nagle
podenerwowany. - Sama, w nocy, rzuciłaś się na uzbrojonego
mężczyznę!
- Myślałam, że chce cię zabić - odparła bezradnie.
- Czy ty jesteś kompletnie stuknięta? W jaki sposób chcia
łaś sobie z nim poradzić?! - wykrzyknął.
- Mówiłam ci, że znam karate.
- Przydałoby się coś, co ochłodzi twój temperament!
Canton podszedł do niej rozzłoszczony, chwycił worek
z lodem, który leżał na jej szafce i wrzucił go jej pod kołdrę.
Janie pisnęła, podskoczyła, ale na szczęście szybko znalazła
lód. Niewiele myśląc, rzuciła nim w Cantona. W tym momen
cie do pokoju weszli Kurt i Karie.
- O, widzę, że już czujesz się całkiem dobrze - skomen
tował jej zachowanie Kurt.
- Znacznie lepiej.
- Mam kilka spraw do załatwienia, więc zostawię tu Kurta
- powiedział sztywno Canton. - Gdybyś czegoś potrzebowa
ła, zadzwoń do mnie.
- Kiedy mnie stąd wypuszczą?
- Dziś wieczorem, jeżeli nie będzie żadnych komplikacji.
- W takim razie chciałabym cię prosić, żebyś pomógł mi
załatwić sprawy związane z ubezpieczeniem - Janie chłodno
zwróciła się do Cantona.
- Pielęgniarki, jak słyszałaś, mówią po angielsku - od
parł. - W biurze szpitala pracuje nawet jeden Amerykanin.
- W takim razie nie będę zawracała ci głowy. - Była ura
żona jego odmową.
Canton skinął jej chłodno na pożegnanie i wyszedł. Janie
została sama z bratem.
WAKACJE W MEKSYKU
- To moja wina, że się dowiedział - powiedział Kurt smut
nym głosem. - Obraził się?
- Tak. Ale i tak milioner z pisarką nie mają szans się do
gadać. Prędzej czy później okazałoby się, że nasze światy zbyt
różnią się od siebie.
- On nie jest milionerem.
- Ale wkrótce znowu będzie.
- Siedział przy tobie całą noc.
- Tylko z poczucia obowiązku, choć to ładny gest z jego
strony - przyznała. - Mam nadzieję, że nie zawiadomiłeś ro
dziców o moim wypadku?
- Jeszcze nie, pomyślałem, że lepiej poczekać, aż się oka
że, co ci jest. Pewno bardzo by się zdenerwowali i natych
miast się tu pojawili.
- Dobrze zrobiłeś, nie ma co ich martwić bez potrzeby.
Ciekawe, czym ja dostałam po głowie?
- Doktor mówił, że miałaś dużo szczęścia, to był jakiś
metalowy przedmiot, być może pistolet.
Lekarze postanowili na wszelki wypadek zatrzymać Janie
jeszcze jedną noc w szpitalu. Kurt został razem z nią. Nastę
pnego dnia rano wszystkie papiery do jej wypisania były
gotowe.
Przyjechali do domku na plaży taksówką, w momencie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]